optymistka
Zaczynamy 2010-09-01

I mamy nowy etap w życiu Optymistki. Nowa szkoła, nowe zajęcia, nowi ludzie, nowe obowiązki. Wszystko nowe, ale będzie dobrze bo grunt to pozytywne myślenie. Przecież nie można z góry zakładać, że będzie źle.


Mam do kogo gębę otworzyć bo jest znajomy kumpel to już o wiele łatwiej.


Do tego jeszcze dodam, że nadal jestem najszczęśliwsza na świecie :-) Cholera nigdy tak szczęśliwa nie byłam :-) oj jak jest pięknie :-)


Aha, no i muszę oblać zdanie mojego koszmarnego egzaminu :-) hihihi będzie impreza :-) szykujemy wątroby :-)


Uwielbiam ten stan.... 2010-08-22

Po mimo leciutkiej nadwagi, braku wiatru i skrzydeł czuję, że lecę, frunę, unoszę się. Jest cudownie..... Czasami tęsknota wszystko psuje, pojawia się smutek ale szybko przechodzi bo Anioł umie to naprawić :-)


-Kocham Cię


-Ja mocniej :-)


-Ja bardziej


-Ja częściej :-)


-Ja szybciej


:-) :-) :-)


-Z godziny na godzinę, z minuty na minutę coraz bardziej, a jak się skończy...wypali...


-Ej... nie skończy się! Nigdy


-Skoro tak mówisz to wierzę


-I tak trzymaj :-)


 


 


Trochę powagi. Zabrałam się za inną część mojego życia z serii co dalej.... Złożyłam papiery na kierunek dietetyk.... Heh... się zobaczy co z tego da. Jest już jakiś punkt zaczepienia. Nie będę musiała siedzieć i się zastanawiać czy szanowny urząd znajdzie mi jakiś staż...Bo tam gdzie ja pytała to ciężko o staż a tym bardziej o pracę...Koszmar... Będę się uczyć do 40 :-) da się tak??? :-)


-A kto Cię będzie utrzymywał do tej 40-stki?


-Mamusia i tatuś :-)




Śmiesznie to brzmi co nie? Dlatego to tylko żarty. Tak być nie może i nie będzie. Przecież kiedyś się wszystko ułoży.


Hey, I'm in love 2010-08-15

Czy ja już mówiłam, że jestem szczęśliwa? Nie? Tak? Powiem, jestem szczęśliwa, cholernie szczęśliwa. Nigdy tak bardzo szczęśliwa nie byłam. Chcę aby to szczęście trwało wiecznie. A to wszystko dzięki mojemu Aniołkowi :-) Dodaje mi sił, sprawia, że chce mi się rano wstać. Dla Niego zniosę wszystko. Chociaż jest bardzo ciężko jak nie wiedzę Go chociaż dwa dni. To jest masakra. Ale w takich chwilach wystarczy tylko chwila rozmowy przez telefon albo kilka sms-ów i jest o wiele lepiej. Jak usłyszę, że mnie kocha i jak ja to powiem to wszystko wraca do normy. Nowe siły, nowe możliwości.


Rok temu, wtedy go poznałam, kilka razy zatańczyłam, zamieniłam z nim zaledwie kilka słów. I nic mnie nie ruszyło. Wręcz przeciwnie, jak tylko wyświetliło się jego imię na wyświetlaczu mojego telefonu to mnie nerwica brała. Po co mój brat dał mu mój numer? Byłam taka zła. I już rok temu mogłabym być z Nim. Ale ja Go odrzucałam. Wolałam spędzać czas z jakimiś dupkami, którzy mnie straszni zranili. Jak to dobrze, że mój Anioł jest taki cierpliwy:


-Jak ja czegoś bardzo chcę to będę to miał, jestem cierpliwy i wytrwały.


:-*


Teraz jestem wdzięczna bratu za to co zrobił :-)


 A teraz? Teraz mogę z Nim tańczyć do upadłego, rozmawiać aż zasnę.... Nie wyobrażam sobie życia bez Niego.... Jak to się stało to ja nie wiem. Ale dobrze, że się tak stało :-)


Czy ten Pan i Pani... 2010-07-27

Pogoda się trochę zepsuła, chłodno, deszczowo, szaro. A w serduszko nie :-) tam jest ciepło, słonecznie i kolorowo. I chociaż optymistka nie lubi takiej pogody bo jest jej wtedy smutno i nic się nie chce to wystarczy, że spojrzy na zdjęcie Aniołka i wszystko się zmienia. Wczoraj był taki jeden z dupnych dni. Ratowałam się Comą, kawa i tylko moim światem. Pomogło. A jeszcze jak On napisał, że chce widzieć uśmiech na mojej twarzy bo tak jest piękniej to doszłam do wniosku, że ma racje. Nie mogę przecież zwałować z powodu pogody czy jakiegoś innego głupiego powodu. I już w trochę lepszym nastroju odliczałam do 19. Potem było już tylko lepiej.


Nienawidzę pożegnań. Jak tylko padnie zdanie: -Trzeba już jechać.


To mnie cholera bierze. Najlepiej zamknęłabym pokój na cztery spusty i nigdzie nie idziesz.


Noc taka długaaaaaaa i dzień taki długiiiiiii. Otwieram rano oczy i mówię: -Byle do 19...


A dzisiaj? Dzisiaj nic nie da odliczanie do 19. Ja się pochlastam...


Ostatnia impreza. Piosenka w tle jak w tytule, nucimy sobie, tańczymy i nagle:


(czy ten Pan i Pani są w sobie zakochani, czy ta Pani tego Pana chce [nienawidziłam kiedyś te piosenki])


-ta pani tego pana chce


-a to wcześniej?


-nie naciskaj


-aha wszystko w swoim czasie?


-dokładnie


I w milczeniu tańczyliśmy do końca.


Powrót do domu, lekki deszczyk, wiaterek, chłodno. Optymistka w jego bluzie i objęciach. Musiało się to stać, nie mogło być inaczej:


-Kocham Cię


-(dreszcz) Kocham Cię


I odleciałam :-)


Ze szczęścia, aż się popłakałam :-) Jeszcze niedawno myślałam, że nic nie czuję. A teraz? Nie wyobrażam sobie, że mogłabym Go...... O NIE!


Zwariowałam, oszalałam 2010-07-20

Dni upływają na błogim lenistwie, szczęściu, miłości :-) Tęsknocie, byle do wieczora.


Daj Mu trochę wolności to ci napisze za godzinę, że się stęsknił i żałuje, że pojechał spotkać się z kumplami (czytaj ja mu na to pozwoliłam, posłuchał mnie) Wszystko dlatego, że bardzo tęskni i to jest silniejsze od niego. Jak ja byłam zła na siebie, że zgodziłam się na to jego wyjście. Ale jakoś bym to przeżyła. Na pewno bym to przeżyła. Co nas nie zabije to nas wzmocni. No i nie wytrzymał i przyjechał. Radość :-)


Podczas ostatniej burzy, jak był obok mnie, a właściwie ja w Jego ramionach, było tak bezpiecznie. Mogłam spać spokojnie, wiedziałam, że nic złego się nie stanie, bo Anioł jest przy mnie. Ta noc mimo burzy była najpiękniejszą nocą w moim życiu. Kiedyś mówiłam już, że uczucie miłości w moim przypadku chyba musi przyjść z czasem. Nie sądziłam jednak, że przyjdzie tak szybko. Jak jestem obok niego, czy jak jest daleko to chcę Mu powiedzieć, że kocham. Ale boję się. A jeśli tak mi się tylko wydaje, jeśli to nie jest to uczucie?.... Znamy się przecież tak krótko.... czy to ma jakieś znaczenie?


Jest cudowny.


Wiadomo, nie ma już takiego uczucia jakie było do Zielonego, ale teraz jest takie inne.... Jak się Zielony nie odzywał przez dzień to jakoś mnie aż tak bardzo nie ruszało. Wiedziałam, że jest w pracy i nie może się odezwać, albo szukałam jakiś innych głupich wymówek. A teraz... teraz jak Anioł się nie odezwie przez godzinę to jestem chora....


 


-Jeszcze nie odpaliłem motoru a już tęsknię.


-Ledwo wyszedłeś z domu a już tęsknię.


:*


Czy na tęsknotę jest jakieś lekarstwo?


 


A teraz z innej beczki. Babcia wróciła do zdrowia. Wszystko jest dobrze :-) Dzięki Ci Panie...


"Siostra" złożyła papiery na studia, jeszcze tylko jeden wyjazd i będzie studentką, jak to powiedziała pani przyjmująca dokumenty. Moja studentka :*


Wszystkim w koło się układa, mają wszystko zaplanowane... a ja? A ja nie. Ja jeszcze odpoczywam. Chociaż wiem, że źle robię, bo kiedyś będzie trzeba podjąć decyzję co robić dalej...


Pssss, Pssss 2010-07-15

Dobrze mi, ach jak dobrze mi :-)


Jakoś tak wszystko nabrało innych barw. Ładniejszych. Wszystko jest kolorowe. Łatwe. Dzięki Niemu wiem, że uda się wszystko przetrzymać. Dodaje mi sił. I chociaż cały dzień tęsknota mnie zabija i sprawia, że robię wszystko 3 razy wolniej to nie załamuję się. Wiem, że wieczór będzie tylko nasz. Nic nam nie jest wstanie przeszkodzić aby się sobą nacieszyć. I mimo, że jest mu w moim pokoju strasznie gorąco (bo to mój piecyk osobisty jest) dla mnie zniesie wszystko. Dobra, dobra.... Ostatnio nawet zorientowałam się, że zrezygnował ze spotkania z kumplami i gry w siatkę, żeby się ze mną zobaczyć. Mówiłam, że ma jechać pograć, pogadać i w ogóle to wypalił mi tekstem


-Co już Ci się znudziłem?


Ojeja no pewnie, że nie. Ale jeśli przecież ma ochotę się z nimi spotkać i pograć to nie będę się gniewać jak pojedzie. Ale nieeee ten uparty człowiek dalej


-Czyli nie chcesz mnie już dzisiaj widzieć tak? Już masz mnie dość?


I gadaj tu z takim ;-) 


-Zostań i przy mnie bądź.


Jego zapach pozostawiony w mojej pościeli sprawił, że nie spałam pół nocy. Ledwo wyszedł a ja już tęskniłam. Nie sądziłam, że aż tak mi w głowie zawróci. :-)


 


-Jakie to szczęście, że ja Cię mam.


-Jestem i będę. Teraz tak łatwo się mnie nie pozbędziesz


-I bardzo mnie to cieszy


:* 


Luj ;-) 2010-07-06

-Podobają mi się Twoje myśli.


-Cieszę się ;-)


-A najbardziej podobasz mi się Ty


-Ciekawe jak długo


-Na zawsze


:-*


 


Z dnia na dzień coraz bardziej czuję, że mi na Nim ogromnie zależy. Szaleje jak się nie odzywa przez godzinę, najlepiej nie nie wypuściłam bym Go z objęć. Jest mi przy Nim ciepło. Czuję się bezpiecznie, kochana, szczęśliwa. I chociaż te czułe słówka nadal wydają mi się podejrzane i jeszcze jest odrobina strachu to jest to uczucie.


:*


Będzie dobrze :-) 2010-07-04

Słońce, ciepło, zimne napoje, wycieczki, jeziorko, fajni ludzie, uśmiech na twarzy, plecak pełen przygód, aparat aż czerwony ;-) i świat należy do mnie ;-)


Wszystko stało się jasne. Powiedziałam, że możemy spróbować i kamień z serca mi spadł, poczułam ogromną ulgę :-) Jest mi dobrze. Fajnie mi się z Nim rozmawia, pisze a nawet milczy. Jak na to, że nie znamy się jeszcze zbyt dobrze to jest dobrze :-). Nie wiem może jak się bardziej poznamy uznamy, że to nie to a może będzie inaczej. Nie wiem i na razie nie mam ochoty tego analizować. Ciszę się :-)


Czy on był tak blisko a ja Go nie zauważyłam? Czy szukamy miłości za daleko od siebie? Może ona jest bliżej niż nam się to wydaje ;-) Im dalej szukamy tym jest gorzej. A na pewno najgorzej jest szukać miłości na siłę. Znaczy nie no ja nie mówię, że jestem skandalicznie zakochana. Nie, na razie jestem zauroczona. Może przyjdzie to z czasem a może minie się z czasem. Ostatnio się nawet zastanawiałam czy taka miłość od pierwszego wejrzenia zdarza się raz? Bo jak spotkałam Zielonego i pierwszy raz spojrzałam w Jego oczy to ooo matko bosko.... Motylki w brzuchu, brak słów (chyba nawet zapomniałam jak mówi się "cześć") Nogi się ugięły, ręce trzęsły i ciągła myśl Kobieto tylko się nie zbłaźnij ;-) a jak się położyłam obok ojojojojoj... jego heh może przypadkowe muśnięcie dłonią przyprawiło mnie o gęsią skórkę i dobrze, że leżałam bo bym się chyba przewróciła. Ból brzucha przed każdym spotkaniem, totalna podnieta ;-) Każdy facet w mieście to był on.


Ale.... Później sprawa się rypła i koniec. Uczucie zostało. I już żaden nie był taki jak On. Nie było już motylków, dreszczy... Widziałam tylko faceta. Teraz jest tak samo. Chciałam to jakoś zmienić, nie udało się. Najprawdopodobniej tak już zostanie. Muszę się liczyć z tym, że teraz miłość do Kogoś przyjdzie z czasem. Nie będzie już trafienia ze strzały amorka.


Nie ja nie narzekam. Ja się cieszę :-) Jest mi już dobrze. Czuję się lepiej.


Kolejny facet, który stwierdził że jestem inna niż inne. Bo ja się nie obrażam o byle co to nie w moim stylu. Ja akceptuje to, że On chce spędzić trochę czasu z kumplami, On akceptuje, że ja chcę spędzić czas z koleżankami. Każdy jest zadowolony. On chce iść na piwo:


-Idź ale pamiętaj z umiarem jutro do pracy ;-)


-"Dobrze to się wie"


-Dasz znać jak będziesz już w domu?


-Oczywiście, będę pisał nawet w trakcie ;-)


-Fajnie, nie będę się martwić


-Spokojnie


- :*


-:*


Co by tutaj... 2010-06-27

-Co się stało, że po bardzo długim czasie się odezwałeś?


-Bo wcześniej mówiłaś, że nie mam szans. A teraz mam?


- A teraz tańcz i uśmiechnij się do mnie ładnie.


 


Tak najlepiej uciec od tematu. Chociaż wiem, że od odpowiedzi i tak nie ucieknę. Muszę się tylko zastanowić czy dać tą szanse. To jest dla mnie trudne. Czy ja jestem już gotowa na coś nowego? Mam tyle siły?  Jak nie spróbuje to się nie dowiem, ale... Kurde dlaczego ja wiecznie mam jakieś ALE? Jest ono mi tak bardzo potrzebne?


 


-Dziewczyno, jak dobrze Ci w jego towarzystwie to pozwól mu się sobą zaopiekować.


-Boje się


-Czego?


-Że mnie prędzej czy później zrani


-Nie pozwolę mu na to! Niech by tylko spróbował!


-....


-Ciesz się i bierz


Oj tam... 2010-06-15

Niepoprawna optymistka ma doła.... Zebrało jej się na przemyślenia, szukanie dziury w całym. Ogarnia mnie wściekłość jak sobie pomyśle co On obiecywał i rzecz jasna słowa nie dotrzymał. Nie chce tracić z tobą kontaktu, jesteś fajna, tralala, wszystko super. A tym czasem prrfrrr.... Całkowite przeciwieństwo... Ja dalej pamiętam tą zniewagę i to że nie powiedział cześć... to że nie odpisuje na sms-y, że nie reaguje na wiadomości zostawione na gg.. Nic, żadnego a żadnego b ani pocałuj mnie gdzieś. Boli, to trochę boli. Chyba nie należy mi się takie traktowanie. Za co niby? Za to, że pomagałam mu w trudnych sytuacjach? Za to, że zawsze go wysłuchałam, doradziłam? Za to, że fajnie nam się ze sobą gadało, śmiało, wygłupiało! Teraz co taka cisza? Taki cios? Unika spotkania, nie che pogadać o tym co się dzieje. Może uważa, że nic się nie stało? W błędzie jest. Nie daje mi szansy, żeby to naprawić. Przecież druga strona też musi tego chcieć. Sama to ja mogę sobie w łeb strzelić. Wystarczyło bo jedno słowo: spadaj. I dałabym temu wszystkiemu spokój. A tak jest mi ciężko, bo nie lubię takich niedomówień. Co ja mam jeszcze zrobić? Dała mu już czas, którego Mu wiecznie brakuje... Biedna ja...


12 lipca miną 3 lata od pierwszego spotkania Zielonego. Piękna chwila. Nie zniknie z mojej pamięci nigdy. Kolejny cios. Nie puszcza mnie to, czemu? Mówią, że to jest właśnie ta pierwsza miłość i dlatego tak bardzo boli to, że się nie udało.


Za tydzień egzaminy Surprised będzie ciężko. Kolejny stres. Wytrzymam, muszę!


Choroba babci.


Ostra wymiana zdań z rodzicami.


Samotność, mimo wielu przyjaciół.


Boli. Mówiłam już że ten rok jest do bani?!


"eszcze troszeszke"


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]